Odważ się roztropnie

czyli jak zacząć inwestować

Ile razy słyszałem „gdybym tylko…" — i w tym wielokropku zawiera się cała historia każdego człowieka. Niektórzy mówili „gdybym się tak nie bał", inni „gdybym był młodszy", inni „gdybym miał więcej pieniędzy". Za każdą z tych odpowiedzi stoi jakaś obawa — i to ona skutecznie blokuje nas przed pierwszym krokiem.

Jak zatem zrobić mądrze pierwszy krok?

Po pierwsze — teraz. Zazwyczaj im dłużej zwlekasz, tym trudniej wykonać ten pierwszy krok.

Po drugie — w zgodzie ze sobą. Nie wskakuj na główkę do pustego basenu, wierząc, że nie zrobisz sobie krzywdy. Zamiast tego postaraj się zrozumieć swoje realne obawy. Gdy je poznasz, zadaj sobie proste pytanie: co najgorszego może się stać? Wiem, że to trudne, ale warto.

Jeśli odpowiedź brzmi „jak stracę te pożyczone pieniądze, to będę bankrutem" — wiesz już jasno, że ryzyko jest zbyt duże, żeby zrobić taki krok. W takiej sytuacji zadaj sobie kolejne pytanie: co mogę zrobić, żeby zacząć, nie narażając się na utratę pożyczonych pieniędzy? Odpowiedź jest prosta — możesz zainwestować pieniądze jak najmniejsze, tak żeby to nie bolało twojej kieszeni, a żeby móc się realnie uczyć. Z mojego doświadczenia zazwyczaj już 5 tysięcy złotych wystarczy, żeby działać na rynku z zachowaniem wszelkich reguł ostrożności.

A co, jeśli boisz się straty nawet 5 zł? Wtedy zadaj sobie to samo pytanie: co by się stało, gdybym jednak stracił te przysłowiowe 5 zł? Jeśli odpowiedziałeś szczerze, najprawdopodobniej dotarłeś do realnego źródła swoich obaw. Może to przekonanie, że jak stracisz pieniądze, to staniesz się głupim, złym, śmiesznym… człowiekiem. Może to obawa, że jak zaczniesz tradować i ci nie wyjdzie, to otoczenie będzie ci ciosać kołki na głowie — „a nie mówiłem…".

Po takiej krótkiej wewnętrznej dyskusji z samym sobą na pewno będziesz wiedział znacznie więcej o swoich obawach i potrzebach. Masz wtedy trzy opcje:

A) Zaczynasz na minimalnych pieniądzach i traktujesz to jak naukę. Każda transakcja czegoś nas uczy — niezależnie, czy stracisz 5, czy 5 tysięcy złotych.

B) Zaczynasz jeszcze ostrożniej — otwierając jedynie rachunek demo. Ale potraktuj go tak, jakby to były twoje realne oszczędności.

C) Uznajesz, że tu i teraz nie jesteś gotowy — albo że to po prostu nie jest dla ciebie. (Ja na przykład wiem, że nigdy nie zostanę artystą.) Wtedy zaakceptuj ten fakt i zacznij robić w zgodzie ze sobą coś innego, do czego realnie cię ciągnie i do czego masz predyspozycje.

Co najgorszego możesz zrobić dla siebie? Odwlekać decyzję. Wtedy ona wisi nad tobą i męczy cię nieustannie. Zabiera twoją uwagę i energię od innych — być może o wiele ważniejszych dla ciebie — rzeczy.

Wszystkie wpisy