5 powodów, dla których inwestorzy tracą pieniądze

Część 2

W części pierwszej opisałem trzy powody, przez które inwestorzy tracą pieniądze — te dotyczące warsztatu. Pracę nad sobą, dyscyplinę wyboru transakcji, plan. Wszystko rzeczy, które można wyćwiczyć, zapisać, zmierzyć.

Zostały dwa powody. Dotyczą one czegoś, czego nie da się załatwić samą procedurą — twojej głowy. Tego, jak reagujesz na stratę, i tego, po co właściwie w ogóle siadasz do rynku.

4. Brak umiejętności akceptowania strat

Jednym z problemów, który musisz pokonać, jest umiejętność zaakceptowania strat. Inwestowanie na rynku nieodłącznie wiąże się z ryzykiem. Im więcej chcesz zarobić, tym więcej musisz zaryzykować. Niestety, nie wszyscy są w stanie tę prawdę zrozumieć. Jeszcze mniej z nas jest ją w stanie zaakceptować.

Na forach internetowych często przewijają się pytania typu: „ile można zarobić na giełdzie?". Szkoda, że nikt nie pyta, jakie mogą być straty. Nie jestem wcale malkontentem ani czarnowidzem. Po prostu podejmując decyzję, ile chcesz zarobić, powinieneś odpowiedzieć sobie również na pytanie, czy jesteś w stanie zaakceptować ryzyko i drawdown'y związane z twoimi własnymi oczekiwaniami wobec potencjalnego zysku. Jeśli nie — pakujesz się w kłopoty.

5. Źródło motywacji

Ostatni punkt dotyczy odpowiedzialności i zaangażowania. Jeżeli twoją motywacją do inwestowania na giełdzie jest tylko i wyłącznie chęć zarobienia, to w momencie pojawienia się trudności — a takie z pewnością się pojawią — zabraknie ci chęci do dalszej walki i naprawy swoich błędów.

Często można usłyszeć, że kryzys to dobry czas dla mocnych firm, bo słabsze w tym czasie nie wytrzymują konkurencji i znikają z rynku. Na giełdzie jest podobnie. Kryzys może przyjść w dowolnym momencie i zazwyczaj pojawia się wtedy, gdy się go najmniej spodziewasz. Jeśli jedynym, co cię trzyma przy rynku, jest wizja zarobku — pierwsza dłuższa seria strat wystarczy, żebyś odpadł.

Motywacja musi mieć głębsze źródło. Zainteresowanie samym rzemiosłem. Chęć zrozumienia, jak działa rynek. Satysfakcja z dobrze zrealizowanego planu — niezależnie od tego, czy dana konkretna transakcja wyszła na plus, czy na minus. To są rzeczy, które przetrwają drawdown. Sama chciwość — nie.

Ktoś mógłby uznać, że to wszystko wygląda strasznie. Moja odpowiedź jest taka: trading nie jest łatwym sposobem na zarabianie pieniędzy. Ale jeśli naprawdę się w to zaangażujesz, będziesz chciał ciągle się doskonalić, zbudujesz dobry plan inwestycyjny, będziesz kontrolować swoje emocje — to droga do sukcesu stoi przed tobą otworem.

Głęboko wierzę, że traderami się stajemy, a nie rodzimy. W ciągu prawie trzydziestu lat mojego inwestowania popełniłem chyba wszystkie możliwe błędy. Nie jestem wcale wybitnie inteligentny ani nadzwyczajnie odporny na stres, ani też szczególnie systematyczny z natury. Ale zawsze mogłem powiedzieć, że potrafię marzyć i że potrafię pracować.

Jasne cele, ciężka praca i cierpliwość spowodowały, że dzisiaj mogę o sobie powiedzieć, że jestem naprawdę spełnionym traderem — i że naprawdę było warto o to walczyć.

Wszystkie wpisy