Chciałbym przybliżyć sposób prowadzenia dziennika inwestycyjnego. Znam wielu inwestorów, ale na palcach jednej ręki policzyłbym tych, którzy naprawdę lubią to robić. Zapisywanie historii, transakcja po transakcji, wcale nie jest przyjemne. Żeby jednak zrozumieć konieczność tego zadania, przyjrzyj się następującemu porównaniu.
Prowadzenie dziennika transakcyjnego jest jak codzienne odśnieżanie samochodu o godzinie 7:00 rano przy dwudziestostopniowym mrozie. Pewnie za tym nie przepadasz, a jednak robisz to — bo wiesz, że bez tego jazda samochodem jest niebezpieczna. Z tradingiem i zapisywaniem własnych transakcji jest podobnie.
Bez systematycznego notowania transakcji nie możesz w sposób obiektywny ocenić własnych wyników i eliminować popełnianych błędów. A bez tego niemożliwa staje się poprawa skuteczności twoich inwestycji. Dlatego — bez względu na metody stosowane w inwestowaniu — wszystkich zachęcam do regularnego prowadzenia dziennika.
Jak dziennik transakcyjny powinien wyglądać?
Co do formy, nie ma jednej szkoły. Są osoby, które wykorzystują w tym celu Excela. Inni wolą to robić ręcznie, zapisując swoje transakcje fizycznie w kalendarzu. Jeszcze inni używają specjalnie stworzonych do tego programów lub narzędzi. Wybór pozostawiam tobie. Z mojej obserwacji dużo ważniejsza od formy jest konsekwencja w zapisywaniu wszystkich szczegółów oraz ich późniejsza analiza.
Pamięć ludzka bywa zawodna i po kilku dniach lub tygodniach niewiele będziesz pamiętał z zawartych transakcji. Dlatego im więcej zapiszesz, tym dokładniejszą analizę będziesz mógł przeprowadzić. Absolutne minimum, które powinno się znaleźć w każdym dzienniku, to:
- dzień i godzina zawarcia transakcji,
- instrument, na którym została zawarta,
- ilość zakupionych lub sprzedanych walorów,
- cena otwarcia transakcji,
- powód jej zawarcia,
- emocje towarzyszące otwarciu pozycji — czasami są dobrym doradcą, innym razem wprost przeciwnie, dlatego opisanie tego, co czujesz w momencie otwarcia, jest ważne,
- stop loss oraz ewentualny take profit,
- zrzut ekranu, tak żeby powód zawarcia transakcji był poparty obrazem rynku.
W ten sposób zapisałeś stan rynku w momencie otwarcia pozycji. Ale to jeszcze nie wszystko — są dodatkowe elementy, o które powinieneś aktualizować wpis w dzienniku w trakcie trwania transakcji. Jednym z nich jest prowadzenie pozycji. Jeśli grasz z trendem, co pewien czas podciągasz SL, żeby kontrolować ryzyko. Wszystkie takie zmiany powinny znaleźć się w dzienniku. Warto również, żeby informacja zawierała powód przesunięcia SL, moment dokonania takiej czynności i zrzut ekranu.
Ostatni element, o który trzeba uzupełnić dziennik, to zamknięcie pozycji. Powtarzamy tu procedurę tak jak przy otwarciu. Opisujemy: dzień, godzinę i cenę zamknięcia. Jeśli pozycja nie została zamknięta automatycznie przez SL lub TP, warto dokładnie opisać, dlaczego zdecydowałeś się ją zamknąć. Podobnie jak przy otwarciu, warto zwrócić uwagę na towarzyszące temu emocje. Zapisujemy również wynik sumaryczny transakcji, koszty transakcyjne i ewentualne poślizgi przy otwieraniu lub zamykaniu pozycji. Ostatnim krokiem jest wykonanie zrzutu ekranu — żeby uzupełnić opis dodatkowym obrazem.
Czy prowadzenie dziennika jest trudne?
Zdecydowanie nie. Po kilku próbach z formą i treścią z pewnością będziesz w stanie prowadzić profesjonalny dziennik inwestora.
Dlaczego więc tak niewielu inwestorów systematycznie zapisuje wszystkie transakcje? Takie zadanie wymaga konsekwencji i cierpliwości. Dodatkowo potrafi być nudne — i z absolutną bezwzględnością odsłania wszystkie popełnione błędy.
Skoro to takie „niefajne" zajęcie, to czy warto się temu poświęcać? Zapytam inaczej: czy warto odśnieżać szyby w samochodzie, kiedy na dworze szaleje mróz?
Trading to biznes. Jeśli chcesz być profesjonalnym inwestorem — musisz prowadzić dziennik.