Nie raz przydarzyła Wam się pewnie sytuacja, do której przygotowywaliście się bardzo długo — a która zakończyła się sromotną porażką. Romantyczna kolacja. Wyjazd na wymarzone wakacje. Przygotowania do kluczowego egzaminu. W tradingu jest tak samo. Mimo posiadania świetnego trading planu, od czasu do czasu coś się psuje — i teoria rozjeżdża się z rzeczywistością.
W pierwszej części opowiem o trzech typach błędów, które mogą się zdarzyć w tradingu podczas realizacji trading planu. W drugiej — przeanalizuję konkretne błędy z mojego czwartego kwartału.
Zaczynamy. Jakie w ogóle rodzaje błędów mogą się zdarzyć w tradingu? Dzielę je na trzy kategorie: błędy umyślne tradera, błędy nieumyślne tradera i błędy systemowe.
1. Błędy umyślne
Świadome porzucenie trading planu przez tradera. To bardzo duża i różnorodna grupa. Mieszczą się tu błędy, błędziki i „superbłędziory". Wszystko zależy od tego, w czym zaczynamy grzebać — bo trzeba to jasno powiedzieć: błąd błędowi nierówny. Czym innym jest za wczesne zamknięcie zyskownej pozycji i wzięcie zamiast 100% zysku, powiedzmy, 90%. Czym innym wydłużenie stop lossa. A jeszcze czym innym jego całkowita anulacja.
Katalog błędów, jakie trader może popełnić, jest praktycznie nieograniczony. Ja dzielę je nie tylko według intencji, ale też według konsekwencji dla portfela. Zawsze zajmuję się nimi w kolejności od najbardziej niebezpiecznych do tych mniej groźnych.
Absolutnym „mistrzem" w tej kategorii — w cudzysłowie — jest brak zarządzania ryzykiem. Otwieram pozycję na lewarowanym instrumencie, która może wygenerować stratę znacząco przewyższającą mój kapitał, i zaklinam rzeczywistość, że tak się nie stanie. To już nie trading. To hazard. I trzeba to sobie jasno powiedzieć.
Chcę tu jednocześnie wyraźnie podkreślić coś ważnego. Hazard w moim rozumieniu to absolutna głupota — konkretne zachowanie, konkretna decyzja, konkretny błąd. Ale to nie jest tożsamość osoby, która go popełniła. Widzę, jak często ludzie po jednym takim błędzie sami przyklejają sobie łatkę „jestem hazardzistą", „nie nadaję się do tradingu", „w środku mam coś zepsutego". To bzdura. Zrobiłeś głupotę? Zdiagnozuj ją, zrozum mechanizm, wyciągnij wnioski, wprowadź zabezpieczenia — ale nie ciosaj sobie kołków na głowie. Człowiek to nie jest jego najgorsza decyzja. Człowiek to jest to, co zrobił z tą decyzją potem.
2. Błędy nieumyślne
Druga kategoria to błędy nieumyślne — spowodowane nieuwagą. Klasyk: zamiast otwierać pozycję długą, pomyliłem kierunek i złożyłem zlecenie sprzedaży. To upierdliwa grupa, bo trudna do całkowitego wyeliminowania. Ale przy zastosowaniu jednego prostego mechanizmu — niezbyt groźna.
3. Błędy systemowe
Trzecia grupa to błędy systemowe. Może paść wszystko — od internetu, przez prąd, po aplikację twojego brokera, a nawet bankructwo domu maklerskiego. Nie chcę nikogo tu straszyć, ale z mojego 30-letniego doświadczenia wiem, że rzeczy pozornie niemożliwe stają się faktem, jeśli tylko wystarczająco długo się na nie poczeka. Dlatego trzeba się przed nimi skutecznie bronić.
Kilka przykładów z życia wziętych. „Suszarka za 10 tysięcy złotych" — to mój prawdziwy trade.
Żona poprosiła mnie, żebym podjechał z nią kupić suszarkę, bo sama nie może się zdecydować. Było dużo czasu do otwarcia sesji amerykańskiej — pojechaliśmy. Okazało się, że wybór suszarek jest większy, niż zakładałem, decyzja trudniejsza, niż przypuszczałem, a korki w drodze do domu — większe, niż sądziłem. W efekcie spóźniłem się na otwarcie sesji i nie zrealizowałem transakcji, która zgodnie z planem miała pójść na otwarciu. Efekt: utracone 10 tysięcy złotych. I tytuł posiadacza — przepraszam, moja żona posiadaczką — najdroższej suszarki na świecie.
O tym, jak sobie radzić z każdą z tych trzech kategorii błędów, opowiem szczegółowo w drugiej części — przy okazji analizy wyników czwartego kwartału.