Kontrolka oleju

Już słyszę wasze głosy: „Tylko nie to". Wiem — nie lubicie czytać o psychologii. Spróbujmy jednak skupić się chwilę na tym zagadnieniu. Uwierzcie mi, że właśnie psychologia jest najistotniejsza spośród wszystkich elementów tradingu. Co ciekawe, większość z was się z tym zgadza. Ale na zgodzie się kończy. Nie lubicie mówić o emocjach, myśleć o nich ani ich przeżywać.

Najczęściej więc inwestorzy ignorują temat psychologii, a problemy zamiatają pod dywan, żeby ich nie czuć, nie widzieć i nie musieć się z nimi konfrontować. Jak to wpływa na ich trading? W trudnych momentach, po serii strat, rezygnują ze swojego planu, który wcześniej żmudnie budowali przez kilka miesięcy. Następnie rzucają się w wir chaotycznego inwestowania — byle coś zrobić, byle więcej. Takie działania zawsze kończą się tragicznie dla portfela.

Czy w swoim tradingu doświadczyłeś kiedyś czegoś podobnego? Jeśli tak, warto spróbować odpowiedzieć na pytanie: dlaczego tak się stało? Co tobą wtedy kierowało? Czułeś złość, gniew, frustrację, chciwość, ekscytację, strach — a może coś jeszcze innego? Fakt, że straciłeś pieniądze, nie musi być równoznaczny z tym, że popełniłeś błąd w ocenie rynku. Przyczyna może leżeć zupełnie gdzieś indziej.

Poniżej dwa portrety inwestorów, z jakimi się w mojej pracy spotykałem. Nie są to konkretne osoby, a syntezy typowych wzorców — imiona zmyślone, sytuacje typowe. Chodzi o mechanizmy, nie o biografie.

Justyna

Inwestorka z dużym doświadczeniem. Trafiła do mnie z założeniem, że chce rozszerzyć swój warsztat. Szybko okazało się, że jej wiedza jest bardzo obszerna, a plan inwestycyjny — kompletny. Z jakiegoś jednak powodu nie zarabiała pieniędzy.

Pamiętam, jak na szkoleniu paliła papierosa za papierosem. Dużo mówiła, nerwowo reagowała na każdą uwagę. Nie chciała słuchać, że problemem może nie być brak wiedzy, ale emocje. Ostateczny powód jej słabych wyników odkryliśmy dopiero pół roku później, na indywidualnych konsultacjach. Okazało się, że bardzo negatywnie wpływało na nią zachowanie jej męża, który bezustannie podważał jej decyzje inwestycyjne. On sam nie inwestował. W wyniku jego krytyki Justyna za wszelką cenę chciała udowodnić, że to ona ma rację, a jej mąż jest w błędzie.

Kiedy odkryliśmy przyczynę problemu, uzgodniliśmy, żeby zaczęła inwestować poza domem. Po kilku miesiącach przyszły pozytywne rezultaty — a razem z nimi spokój i radość z inwestowania.

Karol

Zdeklarowany daytrader. Potrafił otwierać kilkanaście transakcji dziennie. Zdarzały się dni, że olbrzymia większość z nich kończyła się zyskiem. Niestety, raz na jakiś czas przychodził czarny dzień. W takim dniu Karol potrafił w jednej transakcji stracić zysk całego miesiąca.

Zaczęliśmy rozmawiać o liczbie transakcji i powodach, dla których tak wiele ich otwiera. Źródłem problemu okazało się przekonanie, które Karol kiedyś usłyszał — że najlepiej zarabiać, otwierając pozycję często i biorąc mały zysk. Idea słuszna, ale Karol zdecydowanie przesadził we wdrażaniu jej w życie. Każdy najmniejszy ruch interpretował zgodnie ze swoją wiedzą i otwierał pozycję. Czasami jednak na rynku naprawdę nic się nie działo. Mimo to Karol, zgodnie ze swoim przekonaniem, usilnie szukał transakcji. Chciał grać za wszelką cenę.

Kiedy nie mógł znaleźć sygnału, zaczynał się u niego pojawiać gniew i frustracja. Im bardziej poddawał się emocjom, tym głupsze decyzje podejmował. Permanentnie łamał wtedy zasady z planu inwestycyjnego — między innymi uśredniał straty i odwracał pozycje, jednocześnie je zwiększając. Jego złość zamykała mu dostęp do rozsądnego, racjonalnego myślenia.

Moment, w którym Karol uświadomił to sobie, był momentem przełomowym. Przerobiliśmy jego plan inwestycyjny tak, żeby nie otwierał zbyt wielu transakcji i żeby nie tradował, gdy pojawia się złość. Jego wyniki znacząco się poprawiły. Ale to, co jeszcze ważniejsze — znacząco zwiększyła się jego radość z samego inwestowania.

Co łączy obie historie? Emocje. W obu przypadkach to one były powodem niepowodzeń. Musimy być świadomi, że za każdą decyzją stoją emocje i przekonania. Mechanizm, według którego działają wszyscy ludzie, przedstawia poniższy schemat:

Przekonania  →  Emocje  →  Myśli  →  Działania  →  Rezultaty

Żeby lepiej zobrazować, jak funkcjonujemy, odniosę się do przykładu z samochodem.

Wyobraź sobie taką sytuację: jedziesz w mroźną noc swoim samochodem, jesteś zmęczony, chcesz być już w domu — a nagle zaczyna świecić się kontrolka oleju. Wiesz, że to poważny znak ostrzegawczy. Możesz go zlekceważyć, ale konsekwencje mogą być bardzo poważne. Dlatego zatrzymujesz się na najbliższej stacji, dolewasz oleju, a następnego dnia jedziesz do mechanika, żeby sprawdził, czy z samochodem wszystko jest w porządku. Mechanik naprawia samochód, kontrolka gaśnie, a ty bezpiecznie jedziesz dalej.

Nasze emocje są jak taka kontrolka oleju. Próbują dać nam znak, że dzieje się z nami coś istotnego. Jeśli zwrócimy na nie uwagę i zmienimy sposób działania — nie same emocje — będziemy mogli dalej bezpiecznie funkcjonować. Jeśli spróbujemy przymknąć na to oko, konsekwencje mogą być poważne.

W jaki sposób możesz wykorzystać tę wiedzę w codziennym tradingu?

1. Zaakceptuj fakt, że emocje nie są ani dobre, ani złe. Są po prostu częścią ciebie.

2. Zacznij przyglądać się swoim emocjom — prowadź dokładny dziennik inwestycyjny (o samym dzienniku pisałem szerzej we wcześniejszym wpisie).

3. Staraj się zrozumieć mechanizm swoich emocji.

4. Zmodyfikuj plan inwestycyjny tak, żeby chronił cię w trudnych sytuacjach.

Wszystkie wpisy