II kwartał 2026

Za nami drugi kwartał 2026 — czyli, jak zwykle, czas na kolejne podsumowanie. Popatrzmy standardowo na początek na liczby: kwiecień +9,57%, maj +0,31%, czerwiec +2,63% — sumarycznie na koniec kwartału ponad +12,8%. Niby wynik jest dobry i wszystko się zgadza.

Tak — ale jeśli spojrzymy na rozkład stóp zwrotu, od razu widać, że w przybliżeniu trzy czwarte całego kwartału udało się wypracować w kwietniu. Maj i czerwiec to już dużo słabsze dane. Przyjrzyjmy się więc dziś zjawisku, które roboczo nazywam dla siebie pełzającym drawdownem. Co to takiego?

To sytuacja, kiedy przez dłuższy okres nasz rachunek ani nie rośnie, ani nie spada. Może się tak dziać przez miesiąc czy dwa, ale równie dobrze może trwać pół roku. Na krzywej kapitału wygląda to po prostu jak gładka linia idąca w bok — i takich sytuacji mieliśmy już kilka w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.

Rozłóżmy ten stan na czynniki pierwsze. Jak wygląda w praktyce? Działam zgodnie z planem, traduję na rynku, a moja krzywa kapitału kręci się plus minus kilka procent wokół jakiegoś poziomu. Trochę zarabiam, potem trochę tracę, potem znowu zarabiam i znowu tracę. Straty nie są duże, zyski też nie — tak naprawdę krzywa stoi z grubsza w jednym miejscu. Składowe takiej sytuacji są dwie: upływający czas i brak istotnych efektów na krzywej kapitału.

Taka sytuacja rodzi kilka zagrożeń:

  • Skoro już nie zarabiam, to trzeba zmieniać trading plan. Mówiłem już wcześniej, że jeden z błędów tradera to zbyt chętne i zbyt częste grzebanie w planie — już nawet krótka przerwa motywuje nas do zmiany. A czekanie na lepsze wyniki jest ku temu dobrym pretekstem.
  • Skoro drawdowny są mniejsze, to może warto zwiększyć ryzyko na poszczególnych transakcjach.
  • Próba przewidzenia przyszłości. Skoro krzywa kapitału idzie trochę w górę, trochę w dół, to może warto pomijać kilka zagrań po okresie dobrym, żeby uniknąć potem tego gorszego.

Te kilka zagrożeń to niepełna lista tego, z czym możemy się zmierzyć w takim okresie. Porozmawiajmy więc o faktach, żeby zrozumieć, co za tym stoi.

Fakt pierwszy. Nie znam strategii, która dawałaby zarobić w każdym roku bez przerwy! Tak — nie pomyliłeś się: w każdym roku, nie w każdym kwartale czy miesiącu. Każda, nawet najlepsza strategia ma swoje momenty dobre i gorsze. Kiedy robię backtesty, czyli sprawdzam na danych historycznych działanie różnych pomysłów inwestycyjnych, jednym z elementów, które sprawdzam, jest stabilność działania strategii. Moje dobre strategie zarabiają średnio w 60% miesięcy — czyli w ciągu roku łatwo zdarzają się okresy 3–6 miesięcy, kiedy strategia jest w fazie drawdownu.

Fakt drugi. Drawdown każdej strategii jest ściśle powiązany z reżimem, w jakim w danym momencie jest rynek. Jeśli mamy strategię trendową i na rynku jest silny trend, to jej wyniki będą bardzo dobre. Ale kiedy przychodzi okres beztrendzia, taka strategia będzie tracić.

Fakt trzeci. Nie ma możliwości stworzenia takiego portfela strategii, który radziłby sobie w każdych warunkach. Wynika to z prostego faktu, że w takim portfelu mamy strategie przypisane do konkretnego reżimu rynkowego. Jeśli postawimy na każdego konia w takim samym stopniu, to mamy portfel, który w długim czasie nie będzie zarabiać. Jeśli natomiast stawiamy na jakieś konkretne rozwiązanie, to brak tego rozwiązania przynosi gorsze wyniki. Jeśli spojrzycie w dłuższym czasie na stopy zwrotu jakiegokolwiek funduszu, który chce osiągać bezwzględne stopy zwrotu, to rozkład ich wyników jest zawsze mocno zróżnicowany.

Co zatem zrobić w takiej sytuacji? Zachęcam przede wszystkim do zrozumienia mocnych i słabych stron swojego trading planu. Jeśli wiem, że promuje on silne trendy, to w sytuacji, gdy na rynku takich trendów nie ma, naturalną koleją rzeczy jest, że mój plan będzie miał gorsze wyniki.

W takiej sytuacji najlepsze, co można zrobić, to po prostu uzbroić się w cierpliwość. Ja nie potrafię przewidzieć giełdowej przyszłości — zresztą pozagiełdowej też nie ;) Dlatego wyłączanie systemu na jakiś czas nie jest najlepszym rozwiązaniem. Robiąc to, narażamy się na sytuację, że ominie nas część reżimu szczególnie atrakcyjnego dla naszej strategii.

Czy nie warto zatem zmienić wielkości pozycji? Zdecydowanie nie. Moje wieloletnie obserwacje i badanie przebiegu zmienności na rynkach mówią dość jednoznacznie, że okres wysokiej zmienności przeplata się z okresem niskiej. Mówiąc prostszym językiem: jeśli na rynku nic się nie dzieje, to nie jest czas na zwiększanie ryzyka — bo to sygnał, że rośnie ryzyko, iż gwałtowne ruchy wrócą na rynek już wkrótce. Nasza pamięć potrafi płatać nam figle: pamięta tylko to, co zdarzyło się niedawno, a my rozciągamy to na całą przyszłość, tak jakby to był stan normalny. Nic bardziej mylnego.

Co zatem robić, gdy rynek nie daje zarobić? Jeśli z perspektywy Twoich strategii dzieje się na rynku niewiele, to dobry czas, aby poświęcić więcej uwagi rozwojowi siebie i swoich nowych kompetencji. To zdecydowanie najlepsze rozwiązanie — takie, które spłaci nam się w niedalekiej przyszłości kolejnymi wzrostami na krzywej kapitału.

Rynek nie zawsze daje zarobić.
Ale zawsze daje się uczyć.

Wszystkie wpisy