Jakiś czas temu pisałem o tym, jak ważne jest analizowanie własnych transakcji i jak robić to prawidłowo. Dziś chcę pokazać drugą stronę tego tematu – jak sobie tę pracę ułatwić.
Bo prawda jest taka, że dziś tej żmudnej analizy nie trzeba już robić ręcznie. Są do tego narzędzia.
Problem w tym, że często nie do końca nam odpowiadają. Albo nie mają funkcji, których naprawdę potrzebujemy. Co wtedy?
Wtedy z pomocą przychodzi AI. Dzięki niej można zbudować od zera narzędzie pod siebie. Takie, które znacząco ułatwia pracę i ją przyspiesza. A co ważne – może rosnąć razem z naszymi potrzebami.
Tak właśnie powstał TradeBook – mój dziennik tradingowy.
Jak działa? Wybieram rachunek i jednym kliknięciem pobieram dane. Dziennik sam ściąga z MT5 całą historię konta – wszystkie zamknięte pozycje oraz wpłaty i wypłaty. Potem uzupełniam to, czego żadna platforma nie zapisze: strategię, setup, trend, poziom SL, time frame, realizację planu i emocje. Ponowne pobranie odświeża dane, a moje ręczne wpisy zostają nietknięte.

I od tego momentu zaczyna się analityka:
– raporty okresowe – wynik, profit factor, trafność, relacja zysku do straty, dźwignia, Sharpe, Sortino, maksymalne obsunięcie,

– analiza segmentowa – mogę sprawdzić, jak wypada każda strategia, setup, instrument czy kierunek,

– analiza benchmarkowa – porównuję swój wynik z wybranym rynkiem w tym samym okresie,

– wykresy – krzywa kapitału z obsunięciami i rozkład wyników w podziale na transakcje, dni, tygodnie czy miesiące.

Wszystko mogę wyeksportować do Excela, a jeśli czegoś mi brakuje, dodaję nowe pole i od razu pojawia się w dzienniku.
Najciekawsze jest jednak to, że nie znam się na programowaniu. Jak to zrobiłem?
Całość zbudowałem z Claude – asystentem AI od Anthropic.
Najpierw ustaliłem z AI, w jakiej technologii będę pracował. Wybór padł na Pythona z serwerem Flask, bazę SQLite, pakiet MetaTrader5 do pobierania transakcji, wykresy TradingView Lightweight Charts i openpyxl do Excela.
Potem zamontowałem AI w edytorze kodu VS Code, żeby na bieżąco widzieć każdą zmianę.
Wprowadziłem też zasady, które mają mnie chronić przed błędami i halucynacjami AI. Zapisałem je w pliku, który AI czyta na początku każdej pracy.
Pierwsza to jasny podział ról. Ja odpowiadam za pomysł, decyzje merytoryczne i doświadczenie tradingowe – i AI ma to przyjmować bez podważania. AI odpowiada za rozwiązania techniczne i kod. Proponuje, rekomenduje i nie odbija technicznych decyzji z powrotem do mnie.
A dalej twarde zasady pracy:
– małe klocki zamiast wielkiego skoku – jeden moduł naraz,
– stop na testy po każdym module – AI nie idzie dalej bez mojego zielonego światła, a testy zawsze robię ja, na własnym MT5 i własnej bazie,
– wersjonowanie – nowa wersja skryptu to nowy plik, a stare zostają jako historia, więc zawsze mogę wrócić,
– jedna decyzja, jedno pytanie naraz,
– nic nie powstaje bez mojego wyraźnego sygnału,
– odpowiedzi krótkie, bez elaboratów.
Dzięki temu pracuję w prostym rytmie. Jedna rzecz, sprawdzam. Działa – kolejna wersja. I tak w kółko.
Moim zadaniem było stworzenie koncepcji, trzymanie się planu i testowanie. Resztę zrobiła technologia.
Co mi to daje? Narzędzie, które oszczędza mój czas i sprawia, że moje analizy będą jeszcze lepsze. A zaoszczędzony czas mogę wykorzystać, żeby zbudować kolejne narzędzie, które ułatwi mi trading.
Warto zadać sobie proste pytanie: ile czasu kosztuje mnie dziś analiza własnych transakcji i co mógłbym z nim zrobić, gdybym go odzyskał?